Alfabetyczny spis liczb od 1 do 100

W roku 1923, w rolniczym kalendarzu „Pracowita Pszczółka” ukazał się, napisany przez Antoniego Słonimskiego i Juliana Tuwima – „Pierwszy alfabetyczny spis liczb od 1 do 100”. Jest on jednym z tekstów w satyrycznym tomie pisanym w latach 1920-1936 pt.
„W oparach absurdu”

Tuwim i Słonimski żyli w XX wieku, i oboje byli znani ze swojego humoru i dowcipu – wspólnie z Janem Lechoniem założyli nawet kabaret „Pod Picadorem”. Nic więc dziwnego, że to właśnie oni stworzyli to co najmniej dziwne dzieło. Pomysł nietypowy, wykonanie również. Czemu? O tym później, najpierw obejrzyjmy utwór :
” A – nie ma
B – nie ma
C
czterdzieści
czterdzieści cztery
czterdzieści dwa
czterdzieści dziewięć
czterdzieści jeden
czterdzieści osiem
czterdzieści pięć
czterdzieści siedem
czterdzieści sześć
czterdzieści trzy
czternaście
cztery
D
dwa
dwadzieścia
dwadzieścia cztery
dwadzieścia dwa
dwadzieścia dziewięć
dwadzieścia jeden
dwadzieścia osiem
dwadzieścia pięć
dwadzieścia siedem
dwadzieścia sześć
dwadzieścia trzy
dwanaście
dziesięć
dziewięć
dziewięćdziesiąt
dziewięćdziesiąt cztery
dziewięćdziesiąt dwa
dziewięćdziesiąt dziewięć
dziewięćdziesiąt jeden
dziewięćdziesiąt osiem
dziewięćdziesiąt pięć
dziewięćdziesiąt siedem
dziewięćdziesiąt sześć
dziewięćdziesiąt trzy
dziewiętnaście
E – nie ma
F – nie ma
G – nie ma
H – nie ma
I – nie ma
J
jeden
jedenaście
K – nie ma
L – nie ma
M – nie ma
N – nie ma
O
osiem
osiemdziesiąt
osiemdziesiąt cztery
osiemdziesiąt dwa
osiemdziesiąt dziewięć
osiemdziesiąt jeden
osiemdziesiąt osiem
osiemdziesiąt pięć
osiemdziesiąt osiem
osiemdziesiąt sześć
osiemdziesiąt trzy
osiemnaście
P
pięć
pięćdziesiąt
pięćdziesiąt cztery
pięćdziesiąt dwa
pięćdziesiąt dziewięć
pięćdziesiąt jeden
pięćdziesiąt osiem
pięćdziesiąt pięć
pięćdziesiąt siedem
pięćdziesiąt sześć
pięćdziesiąt trzy
piętnaście
Q – nie ma
R – nie ma
S
siedem
siedemdziesiąt
siedemdziesiąt cztery
siedemdziesiąt dwa
siedemdziesiąt dziewięć
siedemdziesiąt jeden
siedemdziesiąt osiem
siedemdziesiąt pięć
siedemdziesiąt siedem
siedemdziesiąt sześć
siedemdziesiąt trzy
siedemnaście
sto
szesnaście
sześć
sześćdziesiąt
sześćdziesiąt cztery
sześćdziesiąt dwa
sześćdziesiąt dziewięć
sześćdziesiąt jeden
sześćdziesiąt osiem
sześćdziesiąt pięć
sześćdziesiąt siedem
sześćdziesiąt sześć
sześćdziesiąt trzy
T
trzy
trzydzieści
trzydzieści cztery
trzydzieści dwa
trzydzieści dziewięć
trzydzieści jeden
trzydzieści osiem
trzydzieści pięć
trzydzieści siedem
trzydzieści sześć
trzydzieści trzy
trzynaście
U – nie ma
V – nie ma
W – nie ma
X – nie ma
Y – nie ma
Z – nie ma ”
Jak widać, na tym polega cała „sztuka” – niektórzy spierają się, czy można to nazwać tym mianem. Liczby, nie wiadomo, czy z niedopatrzenia, czy to celowy zabieg, nie są uporządkowane w swoich przedziałach rosnąco, lecz chaotycznie rozrzucone. Ciekawostką jest, że pisanie podobnych nonsensów autorzy uważali za „stałą potrzebę”, a sam tom „W oparach absurdu” składał się tylko z siedmiu primaaprilisowych dodatków do gazet, różnych wierszy, a nawet kalendarzyka encyklopedyczno-informacyjnego.
Mam nadzieję, że artykuł okazał się ciekawy i wart przeczytania, i zapraszam do wyczekiwania na coraz to nowsze wpisy.

 

 

 

 

                                                                                                      M.G

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s